OCR – GDY BIEGANIE TO ZA MAŁO

Biegi OCR czyli gdy samo bieganie to za mało

Biegi OCR (Obstacle Course Racing) to biegi podczas których uczestnicy muszą zmierzyć się nie tylko z dystansem, ale też z przeszkodami. Zarówno tymi naturalnymi, jak nierówności terenu, woda, czy bagna. Jak i sztucznymi, w postaci ścianek, zasieków, równoważni, lin, wilczych dołów, czy różnego rodzaju konstrukcji pokonywanych jedynie siłą rąk.

Za początek biegania przeszkodowego uznaje się rok 1987 i bieg Tough Guy w Perton w Anglii. Jego ojcem był Bill Wilson. Zawody były rozgrywane na Mr Mouse Farm, gdzie uczestnicy zmagali się z błotem, zasiekami, ściankami i innymi wymyślnymi przeszkodami. Bieg ten był organizowany aż do 29 stycznia 2017 roku, gdy odbyła się ostatnia edycja Tough Guy. Aczkolwiek w ograniczonej formie wróci on w 2019 roku.

Historia biegów OCR na świecie to tak naprawdę jednak historia Joe De Sena i zorganizowanego przez niego biegu Spartan Race, czyli najpopularniejszej tego typu imprezy na świecie. Swój początek ma ona w 2010 roku w amerykańskim stanie Vermont. To tam odbył się pierwszy Spartan Race. Wystartowało w nim około 500 zawodników. I jakkolwiek w tym samym czasie rodziły się inne podobne przedsięwzięcia to obecnie to właśnie Spartan Race jest największą serią biegów OCR na świecie. W 2018 roku pod jego logiem zostanie zorganizowane około 200 biegów w 30 krajach (w tym w Polsce) na 6 różnych kontynentach.

Joe De Sena – założyciel Spartan Race

Prekursorem biegów przeszkodowych w Polsce można uznać Bieg Katorżnika. Historia tego biegu przez bagna, błota i rowy sięga 2005 roku. O pięć lat krótszą historię mają inne, wywodzące się z wojskowej tradycji, zmagania na trasach Biegu Tygrysa i Biegu Morskiego Komandosa.

Prawdziwie przeszkodowe bieganie nad Wisłą narodziło się nieco później, bo w 2014 roku. Wówczas odbył się pierwszy Runmageddon. W podobnym czasie startowały też inne biegi. W 2014 roku swój początek ma bowiem poznański Survival Race i gdyński Biegun, odbył się też Spartan Race. Rok wcześniej przeszkodowe bieganie zaś zawitało do Bałtowa w województwie świętokrzyskim. Jednak to Runmageddon stał się największym cyklem biegów OCR nad Wisłą, wyznaczając trendy i gromadząc około 80 proc. wszystkich ekstremalnych biegaczy. Prawdziwy boom na ten rodzaj aktywności zaczął się w 2016 roku, gdy liczbę osób startujących podwoiła się w stosunku do roku poprzedniego i sięgnęła około  38 tys. W tym samym roku wystartował też pierwszy Barbarian Race, czyli jeden z bardziej znanych biegów przeszkodowych w kraju.

W 2018 roku w Polsce zaplanowanych jest już ponad 200 różnych biegów przeszkodowych. Od biegów małych i lokalnych, gromadzących do 100 biegaczy. Do wydarzeń aspirujących do największych imprez biegowych w kraju, z liczbą uczestników przekraczającą 8 tys. Najbardziej popularny dystans to 5-7 km z około 20 przeszkodami. Na przeszkodowej mapie Polski wyróżnia się południe kraju, na co z pewnością wpływ ma ukształtowanie terenu i bliskość dużych ośrodków miejskich (Kraków, Wrocław i Aglomeracja Śląska). Sporo tego typu biegów jest też rozgrywanych wokół Warszawy i Poznania, a także w Trójmieście. Kto chce zmierzyć się z przeszkodami na Mazurach to też nie będzie z tym miał problemu.

Co zaskakuje, to żaden taki bieg nie jest rozgrywany w Górach Świętokrzyskich, chociaż ukształtowanie terenu, bliskość Kielc, a także dzieląca je odległość jedynie 140-180 km od Warszawy, Lublina, Rzeszowa, Krakowa, Katowic i Łodzi, czyni tę lokalizację naprawdę dogodną do zorganizowania bardzo dużej imprezy biegowej. To zaskoczenie nie jest jednak już tak mocne jeżeli uwzględni się, że taki duży biegowy event od lat odbywa się w nieodległym Bałtowie. W tym roku, w dniach 9-10 czerwca, zostanie tam zorganizowany bieg Raptor Run na dystansach 6 i 12 km z odpowiednio 25. i 65. przeszkodami na trasie i (uwaga) przewyższeniami odpowiednio 130 m i aż 859 m. Ma tam się też znaleźć Arena Raptora, dla której inspiracją był American Ninja Warrior. Organizatorzy reklamując ten bieg hasłem: Inne biegi to tylko rozgrzewka przed Raprtor Run. I musi być coś na rzeczy, bo trasa konsultowana jest z Tomaszem Danielkiewiczem, czołowym zawodnikiem polskiego OCR, brązowym medalistą OCR World Championships w 2016 roku w Kanadzie, a obecnie także Ambasadorem Raptor Run.

Tomasz Danielkiewicz – brązowy medalista Mistrzostw Świata OCR w Kanadzie z 2016 roku

Można szacować, że w tym roku z przeszkodami zmierzy się 80-85 tys. osób. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych, gdzie bieganie przeszkodowe się zrodziło, w 2017 roku w biegach OCR wystartowało 6 milionów biegaczy. Na całym świecie mogło to być nawet 20 milionów.

Zacytowane powyżej liczby świadczą, że biegi OCR to aktualnie najszybciej rozwijająca się dziedzina biegania. Dotyczy to w równym stopniu świata, co Polski. Skąd taka ich popularność? Przede wszystkim stąd, że niosą one ze sobą ogromną dawkę pozytywnych emocji. Po drugie, każdy znajdzie dla siebie coś specjalnego. Dla jednych jest to bowiem rywalizacja i adrenalina. Dla innych dobra zabawa, współpraca, integracja. Po trzecie, każdy bieg jest inny i dlatego każdy jest tak emocjonujący. Wystarczy chwila, Twojej lub rywala, nieuwagi na przeszkodzie i można spaść lub awansować o kilka miejsc. A z pozoru łatwe przeszkody stają się ogromnym wyzwaniem, gdy pojawi się na nich nieco błota. I wreszcie po czwarte, a kto wie, czy nie najważniejsze, niezależnie od tego ile masz lat, czym się zajmujesz i jak poważnym człowiekiem jest w życiu codziennym, podczas takiego biegu możesz spełnić to drzemiące w każdym z nas dziecięce marzenie o bezkarnym wytaplaniu się w błocie.

Doskonale fenomen biegów OCR ujął Mariusz Wiktorowicz, jeden z bardziej znanych zawodników w Polsce:

Wyścigi z przeszkodami to nie tylko prosty bieg, meta i czas wyścigu. To suma małych triumfów, które dodają nam skrzydeł, przyśpieszają i podnoszą rangę końcowego sukcesu. Małe porażki natomiast spowalniają, uczą pokory, ale nie powinny nas powstrzymać przed dotarciem do mety!”

 

Tak tak, biegi OCR do samo życie. To zmaganie się ze swoimi słabościami i świętowanie małych sukcesów. Pokonanie jednej przeszkody potrafi sprawić więcej radości niż końcowy wynik.

Receptą na dobry wynik w biegach OCR, receptą na wygraną, jest przede wszystkim bycie wszechstronnych. Pomimo, że często trzeba dźwigać ogromne ciężary, tych biegów nie wygrywają siłacze. Na podium stają z reguły dobrzy biegacze z mocnym chwytem. W Polsce, wraz z popularyzacją biegów OCR, rośnie liczba zawodników startujących w seriach Elite, czyli zawodników którzy przede wszystkim chcą się ściągać i pokonywać coraz to bardziej wymagające przeszkody. Prowadzone są też rankingi najlepszych zawodników.

Powstają też drużyny skupiające biegaczy. Te najbardziej znane to xRunners i Husaria Race Team. Jednocześnie rośnie liczba profesjonalnych klubów i trenerów przygotowujących do takich biegów. W Polsce działają również dwa stowarzyszenia zrzeszające zawodników i drużyny. To OCR Polska i OCRA Poland. Oba organizują Mistrzostwa Polski w biegach przeszkodowych. Funkcjonuje ponadto liga OCR. Ta profesjonalizacja będzie postępować dalej. Kolejnym krokiem powinni być certyfikowani sędziowie na każdym liczącym się biegu.

Polscy zawodnicy OCR nie tylko ścigają się na swoim podwórku, ale też odnoszą sukcesy na świecie. Najświeższym przykładem jest kwietniowe zwycięstwo polskiej drużyny w składzie Małgorzata Daszkiewicz, Jagoda Szwarc, Dawid Hajnos i Mateusz Kaczmarski na Sardynii w biegu Shardana World Team Challenge 2018, gdzie pokonali oni 13 drużyn narodowych oraz drużyny Team OCR Heroes i M.I.T. Tough Team. W tym bardzo silną drużynę z Czech z utytułowaną Zuzanną Kocumovą i Tomasem Tvrdikiem.

O tym jak prężnie rozwijają się w Polsce biegi OCR świadczyć może nie tylko dynamicznie rosnąca z roku na rok liczba osób biorących w nich udział, ale również przyznanie Polsce organizacji w 2019 lub 2020 roku Mistrzostw Europy OCR.

Autorem artykułu jest Marcin z blogu Extremalny.pl